Wytrawne babeczki z cukinią i suszonymi pomidorami oraz alergia na ryby

Kto zagląda na Facebooka ten już wie, że ostatnia noc do łatwych nie należała. Zasady i ustalenia sobie, a życie czasem sobie. Poszliśmy wczoraj brzegiem morza do Jastarni, żeby spotkać się ze znajomymi i odwiedzić aptekę. Pogoda nad morzem zmienną jest więc z pięknego słońca na niebie zamieniła się w chmury i deszcz. Schroniliśmy się przed nimi pod parasolem ładnie wyglądającej restauracji, którą część mojej rodziny już wcześniej sprawdziła pod kątem jedzenia. Dania, które jedliśmy wcześniej były świeże i bardzo smaczne. Karta dań niezbyt bogata ale to właśnie lubię, bo świadczy o tym, że przygotowują je na bieżąco.   Skoro już zasiedliśmy, otrzymaliśmy karty menu i zaczęło się. Ja zrobiłam się głodna na myśl o pierogach ze szpinakiem i serem feta. Mój syn rozpoczął od zerkania w kartę, przeszedł do analizy co dałoby się wybrać, stał się głuchy na moje słowa, że tylko przysiedliśmy, że nie może jeść niesprawdzonych rzeczy, zrobił się smutny, rzucił tekstem jaki jest biedny, pojawiły się oczy kota z bajki o Shreku i mama uległa. Kelnerka skierowała mnie do kierowniczki, ta udostępniła nam kucharza. Porozmawiałam, zrozumiał problem, przygotował sałatkę z usmażonym łososiem według moich wskazówek. Wołałam sałatkę z drobiem ale na indyka nie było szans, bo go nie podają, a kurczak tylko po meksykańsku.   Uśmiech na twarzy syna, popijającego smaczną klasyczną lemoniadę czekającego na zamówioną sałatkę stłumił moją czujność. W końcu ja zjadłam pierogi on sałatkę i wszystko było dobrze. Późnym wieczorem, 6 godzin od jedzenia mój alergik przyznał się do bólu głowy, oczy miał silnie zaczerwienione a na twarzy pojawiły się czerwone zmiany i silna suchość skóry szyi. Podjęłam wszelkie kroki zaradcze ale o spaniu mowy nie było. Było natomiast czuwanie, smarowanie i uspokajanie:) Dotrwałam do 5:30, on też wybudzał się często. Zła na siebie i ze złością na dziecko, które już przecież duże więc nie powinno wymuszać, wyszłam na poranne bieganie. Z każdym kilometrem, wyrzucałam z siebie złe myśli, złość i stres powtarzając sobie, że muszę być bardziej silna i czujna. Po 10 km całkiem szybkiego jak na mnie biegania, nowonarodzona wróciłam do apartamentu. Ponieważ ze złości i smutku nie chciało mi się wczoraj spać zabrałam się za czarowanie. To mój kolejny sposób na relaks:) Powstały bułeczki orkiszowe na dzisiejsze śniadanie, babeczki wytrawne do podgryzania na plaży, pasta z ciecierzycy, którą już znacie oraz kotlety z fasoli perłowej z kurkami. Mam dziś gotowe dania na cały dzień.   Mój alergik spał do pierwszej po południu, ominęło  go śniadanie i plaża (bo pojawił się w międzyczasie deszcz), a na obiad będzie bardzo dietetycznie bo pojawiły się nudności.   Wnioski po ostatnich doświadczeniach nasuwają się same:

  1. Jak na razie koniec z wprowadzaniem do diety mojego alergika ryb, zanim nie wrócimy do domu i nie podam mu takiej sprawdzonej, przygotowanej przeze mnie
  2. Trzeba zrobić badanie pod kątem nietolerancji histaminy bo w obecnych wynikach z krwi nie wyszło uczulenie na ryby, więc dlaczego tak na nią zareagował?
  3. Jedzenie w restauracjach nie jest właściwe dla alergika z tak wielopokarmową alergią! Warzywa wyglądają na świeże, ale jaką mam gwarancję, że są choćby dokładnie umyte. Z pewnością też zawierają „cenne dodatki” w postaci pestycydów.
  4. Być czujnym na każdym kroku, nawet jak się widzi wzrok kota z bajki o Shreku!
  5. Nie złościć się na dziecko, bo co z tego że ma prawie 10 lat i czasem wymusza, jemu jest jeszcze ciężej niż mnie!
  6. Biegać, biegać, biegać! Wyrzucać stres by nie stać się złą kobietą i czerpać siłę do dalszej walki z alergią dziecka.

 A wytrawne babeczki wyszły świetne, można je potraktować jak bułeczki, przekroić w poprzek i posmarować pastą, czy dodać świeże warzywa. Upiekłam je w prodiżu bo wciąż jestem nad morzem w apartamencie bez piekarnika.  

 

Wytrawne babeczki z cukinią i suszonymi pomidorami

  CZAS PRZYGOTOWANIA: 15 minut CZAS PIECZENIA: 20 minut TRUDNOŚĆ: ŁATWE Ilość: 8-10 szt. o średnicy 5 cm Składniki mokre:

  • 100 ml mleka orkiszowego + 1 łyżka soku z cytryny
  • 50 ml oleju rzepakowego
  • 25 ml oleju z suszonych pomidorów
  • 3 łyżki wody
  • 100 g startej cukinii twarda część bez pestek
  • 40 g suszonych pomidorów
  • 1 łyżka syropu klonowego

Składniki suche:

  • 200 g mąki orkiszowej jasnej (typ 500)
  • 40 g mąki orkiszowej razowej (typ 2000)
  • 1 łyżeczka naturalnego proszku do pieczenia (bez fosforanów)
  • 1/3 łyżeczki soli morskiej
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku

Przygotowanie:

  1. Nagrzewamy piekarnik do 180°C (termoobieg)/nagrzewamy prodiż
  2. Cukinię myjemy i ścieramy na grubych oczkach (tylko twarda część)
  3. Pomidory suszone kroimy w drobną kostkę
  4. W misce umieszczamy: wodę, olej, olej z zalewy pomidorów, mleko z sokiem z cytryny, syrop klonowy
  5. Dodajemy startą cukinię i pokrojone pomidory suszone, mieszamy
  6. Do drugiej miski dodajemy przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sól, mieszamy
  7. Mokre składniki przelewamy do suchych i dokładnie mieszamy łyżką do połączenia się składników (gdyby ciasto okazało się za gęste, dolewamy kolejną łyżkę wody)
  8. Foremki do babeczek wypełniamy ciastem do ¾ wysokości, wkładamy do nagrzanego piekarnika/prodiża
  9. Babeczki pieczemy przez ok. 20 minut w piekarniku/ 30 minut w prodiżu
  10. Wyjmujemy z piekarnika/prodiża, odstawiamy do przestudzenia

Zapraszam i życzę Smacznego 

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska