fbpx

Relacja z Pierwszych Warsztatów Kulinarnych MAG

Przygotowania przedświąteczne na chwilę odciągnęły mnie od wrażeń związanych z moimi pierwszymi warsztatami. Jak było? 
Najważniejszą jest opinia uczestników. Maluchy szczerze wyznawały, że super się bawiły i chcą więcej:) Komentarze dorosłych mam i tatusiów były bardzo miłe i budujące. 
Czy można chcieć więcej? Można ale od siebie:) 
Warsztaty pod patronatem Fundacji Alabaster w ramach projektu Halo! Atopia miały niecodzienny klimat i z założenia były spotkaniem integracyjnym dla rodzin z alergiami i atopią. Był więc czas na rozmowy i wzajemną wymianę doświadczeń. 
Naliczyłam jedenaścioro dzieci, w tym troje maluchów pomagających rodzicom i dwoje nastolatków, którzy dołączyli do grupy dorosłych. 
Była też mała Paulinka, która wolała zabawę z ciastoliną i tak pięknie do mnie mówiła: „Kasiu zobacz, Kasiu chodź” 🙂
 
Dla dzieci ciasto na pierniki przygotowałam dzień wcześniej w domu. Miały więc zajęcie, w czasie gdy rodzice pracowali nad swoim piernikowym ciastem. 
Dzieci uwielbiają „bawić się” ciastem i wykrawać ciasteczka. Koniecznie powinniście zapraszać je do wspólnego kucharzenia. Przepis na pierniki z Warsztatów jest TUTAJ.
 
Zanim dzieci przystąpiły do swoich prac, wraz z Moniką i Ewą z Fundacji oraz tatusiami, przygotowywały własne fartuszki. Kreatywne zajęcie stało się wspaniałą zabawą, z dumą prezentowały swoje dzieła z papieru, sznurków i wycinanek. To były przepiękne fartuszki!  
Ja miałam swój świąteczny fartuszek i zaprezentowaliśmy się pięknie rodzicom, którzy po wykładzie pani dr n. med. Edyty Biernat-Kałuży przebywali w oddzielnej sali. Prace nad fartuszkami zajęły dzieci na prawie godzinę, gdy w tym czasie rodzice w spokoju mogli wysłuchać bardzo mądrego wykładu.
 
Dla najmłodszych kucharzy przygotowałam oddzielne stanowiska pracy. Dziewczynki były zachwycone różowymi stolnicami i wałkami. Chłopcy wybrali zielono-niebieski zestaw. Te piękne stolnice i wałki wypożyczyła nam gratisowo pani Ewa, która słynie ze wspaniałych, artystycznych tortów.
Nie mogło się obyć bez czarowania! Zamieniłam więc najmłodszych uczestników warsztatów w Małych MAGików. Każde dziecko otrzymało dużą drewnianą łyżkę i zanim przystąpiło do pracy, złożyło Przysięgę Małego MAGika Alergika mojego autorstwa:). Oto ona:
 
Ja mały Alergik,
od dziś będę MAGikiem,
Mamy Alergika pomocnikiem,
obiecuję z góry, stosować wszystkie, magiczne mikstury.
Co dziś upiekę i wykroję, 
zabiorę do domu, 
bo będzie już moje!
 
 
Wykrojone i upieczone pierniczki tak szybko zniknęły z talerzy, że nawet nie spróbowałam:) 
Dzień przed warsztatami okazało się, że przybędę także rodzice z dziećmi na diecie bezglutenowej, bezmlecznej i bezjajecznej, bez miodu i kakao też. W ostatniej chwili wyczarowałam w domu także przepis i ciasto na takie właśnie pierniczki. Bałam się dodać do nich przyprawę piernikową więc dodałam tylko imbir. W efekcie końcowym brakowało im trochę smaku, ale to się dopracuje. 

Te ciasteczka, jak i wszystkie inne tworzone na warsztatach, nie zawierały ani grama cukru białego czy rafinowanego oraz pozbawione były wszystkich podstawowych alergenów
Ciasto bardzo ładnie poddało się „pierniczkowaniu”.
Przepis na bezglutenowe pierniczki zamieszczę jutro na blogu!
 
Wspólne prace dorosłych przebiegały przy oddzielnych 4 stanowiskach. Dla osób uczulonych na gluten czekał ich własny stół. Przy każdym wiele się działo. Nastolatkowie jak wytrawni kucharze przygotowywali swoje potrawy samodzielnie. Byłam pod wrażeniem Kamili, która bez najmniejszych problemów radziła sobie z przepisami. 
 
 
 
Ja krążyłam od stolika do stolika odpowiadałam na setki pytań:) Rodzice chcieli się dowiedzieć najróżniejszych rzeczy związanych zarówno z gotowaniem dla alergika, jak i codziennymi sprawami. Rozmawialiśmy o nowościach, zamiennikach, lekarzach, problemach skórnych. Nastąpiła wymiana porad, doświadczeń, adresów, telefonów. Wielokrotnie słyszałam „a ja tego nie wiedziałam, naprawdę to uczula”? 
Miałam też okazję poznać babcie i dziadków dzieci z alergią. Dziadkowie bardzo często opiekują się dziećmi i to naprawdę wspaniałe, że widzą potrzebą takich spotkań. Pani Babcia, że tak ją nazwę, krążyła między stolikami i przyglądała się, rozmawiała, zadawała wiele pytań. Nie ukrywała, że tyle nowości ją zaskakuje. Mogłybyśmy jeszcze dłużej rozmawiać ale na warsztatach trzeba przecież kucharzyć:)
Powstały więc zdrowe, bezcukrowe i bezglutenowe pralinki. Jedna z mam powiedziała, że gdyby zobaczyła ten przepis w domu nie zabrałaby się do pracy, bo jak zrobić coś dobrego z 3 składników. 
Jak to dobrze, że w kuchni pomagają też tatusiowe. Moja maszynka do mięsa, która zwykle pięknie przywiera do podłoża tym razem odmówiła posłuszeństwa. Nie łatwo więc nam było zmielić suszone owoce. Męska ręka uratowała ten niefart. Bardzo panu tatusiowi jeszcze raz dziękuję! 
Owocowe pralinki powstały na bazie daktyli, moreli, żurawiny, rodzynek i suszonych śliwek. Obtaczaliśmy je w zmielonym siemieniu lnianym, słoneczniku, wiórkach kokosowych i karobie w proszku. 
We wszystkie produkty do naszego kucharzenia zaopatrzył nas sklep pani Magdy czyli Vegabutik
O zapas karobu w proszku oraz melasy karobowej zadbała firma Atakan. O karobie i jego właściwościach możecie poczytać TUTAJ

 

Kolejną „słodkością” bez cukru, którą wspólnie przygotowaliśmy były Inulinowe Śnieżne Kule czyli MAGfaello. Wielu rodziców nigdy wcześniej nie słyszało o inulinie. 
Na jej temat możecie poczytać TUTAJ.
Odeszłam na chwilę od stołu, aby zerknąć na piekące się pierniczki a gdy wróciłam każda ekipa dodała różną ilość wody do inulinowej masy. Mieliśmy więc inulinowy „orzech do zgryzienia”. To dobrze właściwie, że tak się stało. W kuchni nie zawsze wszystko wychodzi tak jakbyśmy chcieli. Czasami wystarczy zwykłe przeoczenie i zamiast 25 ml wody wlewamy 250 ml:) Na szczęście u jednych dosypywaliśmy więcej wiórek kokosowych, u innych odciskaliśmy wodę przy pomocy zwykłego sitka. Wszystko się dobrze skończyło:)
Dla uczestników warsztatów przygotowałam specjalne upominkowe woreczki, każdy mógł zapakować efekty swojej pracy na prezent do domu. Uczestnicy warsztatów otrzymali również książeczkę z warsztatowymi przepisami.
Dwie godziny wspólnego pieczenia, kolejna godzina rozmów i musieliśmy kończyć nasze spotkanie. Nie udało się nam stworzyć pozostałych dwóch słodkości. Spotkanie pełne wrażeń wyczerpało rodziców, dzieci i moje gardło. 
Był jednak wyjątek, Zosia z mamą i Marianką, córką Moniki z Fundacji miały jeszcze wiele energii i zabrały się za samodzielne przygotowanie MAGffinek. W czasie gdy ja jeszcze rozmawiałam z rodzicami dziewczyny kręciły babeczki!
Nie można zapominać, że oprócz przyjemności z gotowania jest jeszcze ta druga część czyli sprzątanie i zmywanie. Gdyby nie pomoc Moniki, Ewy i Kasi z Fundacji długo jeszcze tkwiłabym w kuchni po spotkaniu:)

Zgodnie z zapowiedzią podaną na moim Facebooku na spotkaniu była także okazja do zakupienia najnowszej, pierwszej książki Agnieszki Waszak, „nadwornej pani fotograf” podczas spotkań Fundacji.
 
 
Cieszę się, że moja współpraca z Fundacją Alabaster się rozwija. Mamy plany na przyszły rok! 
Dziękuję w tym miejscu Monice Wyrzykowskiej, prezes Fundacji oraz Ewie Psiurskiej, która jest Członkiem Zarządu Fundacji za szansę podzielenia się moim czarowaniem z innymi rodzicami alergików. 
Do zobaczenia na kolejnych Warsztatach Kulinarnych z MAG!

 

10 komentarzy to "Relacja z Pierwszych Warsztatów Kulinarnych MAG"

  • comment-avatar
    Monika 20 grudnia 2013 (11:18)

    Kasiu, a my Tobie dziękujemy, że do nas dołączyłaś. Razem potrafimy jeszcze lepiej czarować.
    Monika, Ewa, Kasia z Fundacja Alalabster

  • comment-avatar
    Arnika 20 grudnia 2013 (20:20)

    Wspaniałe warsztaty! Gratuluję! Świetna relacja i zdjęcia, a Ty wyglądasz pięknie:)

  • comment-avatar
    Mama Alergika 20 grudnia 2013 (21:00)

    Arnika; Ach, dziękuję:)

  • comment-avatar
    Beata, Magazyn Kuchenny 21 grudnia 2013 (02:09)

    Fajna akcja 🙂 Kiedyś po obiedzie u znajomej patrzę, a ona napuszcza wody do zlewu pełnego naczyń, podstawia swojej dwuletniej córce stołeczek i razem zabierają się do "mycia naczyń" 🙂 To nic, że mała bardziej rozpryskuje wodę niż faktycznie pomaga, ważne że robią to razem.

    A dziecięce pierniczki powychodziły cudowne 🙂

  • comment-avatar
    Anonymous 22 grudnia 2013 (09:07)

    Bardzo żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w warsztatach. Mam nadzieję, że na następne nie będzie trzeba długo czekać 🙂 Pozdrawiam, Magda

  • comment-avatar
    Pozytywnie Kreatywnie 30 grudnia 2013 (08:58)

    Kasiu, sama nie wiem jak ja mogłam nie zauważyć tego wpisu. Dziś nadrabiam zaległości, mam wolny dzień. Patrzę, a tu takie cuda. Fantastyczny projekt – gratuluję Ci i jestem bardzo z Ciebie dumna. Życzę jeszcze wielu świetnych warsztatów. A to, że miałaś na sobie tę broszkę rozczuliło mnie 🙂 Mocno pozdrawiam życząc Cudownego Nowego Roku 🙂
    Nawiasem mówiąc, zieleń pasuje do Ciebie.

  • comment-avatar
    Mama Alergika 30 grudnia 2013 (10:51)

    Pozytywnie Kreatywnie; Uwielbiam tę broszkę i często przypinam:) Dziękuję za te słowa, było naprawdę super a tyle jeszcze przede mną:)

  • comment-avatar
    Mama Alergika 30 grudnia 2013 (10:51)

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • comment-avatar
    Mama Alergika 30 grudnia 2013 (10:53)

    Beata; Dzieci lubią robić to co dorośli i fajnie jeśli my im umożliwiamy takie domowe prace:) Dziecięce pierniczki takie nie zawsze zgrabne ale ich własne więc cenne:)

  • comment-avatar
    Mama Alergika 30 grudnia 2013 (10:54)

    Magda; Ja też mam taką nadzieję, pracujemy nad tym z Fundacją:) Do zobaczenia!

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.