Przepis na Kajmak, który używam do Mazurka Cioci Stasi oraz Babeczek Kajmakowych jest już od dawna na blogu. Postanowiłam jednak dedykować mu oddzielny wpis, aby łatwiej go można było wyszukać spośród rosnącej ilości przepisów:)
Wyczarowałam wspaniały pasztet (bez jajek, glutenu, mleka), a w dodatku z fasoli, mało znanej w polskiej kuchni, ale jakże bogatej w białko, magnez, potas, żelazo, miedź i witaminy z grupy B. Mowa oczywiście o fasoli Adzuki.
Robiłam ten pasztet już kilka razy, za każdym podejściem smakował nam bardziej.
Pasztet wspaniale się sprawdzi na wielkanocnym stole, nie tylko Alergika.
To propozycja odpowiednia także na Święta Bożego Narodzenia, polecam!
W przepisie wykorzystałam znaną już Wam masę makową, lekko zmieniłam proporcje.
Kruche ciasto z makiem to także propozycja na Boże Narodzenie. Nie sugerujcie się nazwą "mazurek":)
Czy może być w kuchni coś bardziej prostego niż połączenie makaronu z czosnkiem i oliwą? Podobnie jak inne włoskie dania makaronowe, tak i to przygotowuje się błyskawicznie. Najdłużej gotuje się sam makaron.
W naszej rodzinie nikogo nie trzeba namawiać do kuchni włoskiej. Każdy z nas ma jakieś swoje ulubione danie. Ten makaron należy do mnie. Ponieważ dużo biegam potrzebuję dostarczyć organizmowi także dużo węglowodanów.
Jutro mój pierwszy półmaraton, więc oczywiście dziś na obiad zaserwowałam sobie dużą porcję spaghetti.
Użyłam makaron z mąki razowej, jak dla mnie nie ma porównania smakowego z białym makaronem.
Jest nieco twardszy po ugotowaniu, ale za to bogatszy w błonnik i zdrowszy.
Gofry to sposób na szybki podwieczorek. Robiłam je tego dnia 2 razy, najpierw dla dzieci a potem dla męża. To chyba najprostszy przepis na gofry. Nie zawierają cukru ponieważ z założenia miały zostać podane z Kremem Daktylowym oraz Domowym Dżemem.
Ostatnio otrzymuję od czytelników bloga wiele wiadomości i listów. Bardzo się cieszę, że stale korzystacie z moich przepisów, testujecie je i inspirujecie się moimi czarami. Wśród zapytań i próśb o poradę znajduję w skrzynce listy ze sprawdzonymi Waszymi przepisami lub wyszukanymi w Internecie, którymi się ze mną dzielicie. Nie wszystkie jestem w stanie od razu przetestować, wszystkie skrupulatnie zapisuję.
Tym razem od pani Agnieszki otrzymałam link do przepisu na Daktylową Nutellę. Postanowiłam od razu wypróbować przepis, bo wspaniale się wpasował w obecne potrzeby mojej rodziny.
Natalia intensywnie przygotowuje się do matury i wielokrotnie zagląda do szafek kuchennych mówiąc „coś bym zjadła”. Konrad stale woła „Mamo jestem głodny, masz coś dla mnie”, a ja biegam coraz więcej i też potrzebuję czegoś energetycznego. Nachodzi nas także ochota na coś słodkiego, więc taki krem świetnie się sprawdza.
Krem zrobiłam z takiej ilości daktyli jaką miałam w domu. Można go zrobić na wodzie ale uznałam, że wartościowszy i delikatniejszy będzie na mleku. Pani Agnieszka zastanawiała się także czym doprawić taki krem jeśli sok z cytryny jest niedozwolony. Sama jednak wpadła na pomysł, aby dodać do niego zamiast cytryny sok z żurawiny (taki czysty, niesłodzony). Nie próbowałam z żurawiną ale jestem przekonana, że świetnie się sprawdzi.
Ponieważ już podaję Konradowi, od czasu do czasu, ciemne kakao, użyłam go do kremu. Możecie oczywiście zamienić go na karob, a także nic się nie stanie jeśli po prostu zrobicie krem tylko z daktyli. Krem jest naprawdę bardzo słodki!
Posmarowałam nim gofry, podjadamy łyżeczką ze słoiczka. Szybko się kończy więc czas uzupełnić daktylowe zasoby:) Krem można zastosować także do posmarowania naleśników, bezpośrednio na kanapkę, do tarty czy ciasteczek.
Nasze sobotnie śniadania ostatnio związane są z placuszkami. Wymyślanie różnych rodzajów pancakes bardzo mi odpowiada, a rodzina na szczęście dobrze znosi moje czarowanie. Czasami jednak słyszę, "a nie mogłabyś zrobić tych samych co ostatnio", robię więc dwa rodzaje:)
Ciasto na ...
Niestety przeziębiłam się, a do Półmaratonu pozostało już tylko 10 dni. Zamiast ostatni tydzień ostro trenować ja nie ruszam się z domu i słabo się czuję. Wczoraj na FB poprosiłam fanów o ich sprawdzone sposoby na przeziębienie i dostałam kilkanaście porad jak zwalczyć to moje rozwijające się choróbsko, jak je zatrzymać. Jestem zwolenniczką naturalnych metod i wiele z tych porad od zawsze stosuję.
Wśród propozycji fanów znalazły się:
Herbatka z miodu, cytryny (grapefruita) ze świeżym imbirem. Inhalacje i płukanie gardła szałwią. Nacieranie amolem. Dieta bez cukru, aby nie odżywiać bakterii. Zwiększenie ilości naturalnych prebiotyków. Duże ilości czosnku do podjadania. Dieta jaglana, bo kasza jaglana to bomba witaminowa i działa antywirusowo. Doszła jeszcze kąpiel w zaparzonym majeranku. Napar z tymianku, miodu i imbiru do picia dwa razy dziennie, a nawet Rakija na gorąco.
Zastosowałam większość z tych porad jeszcze wczoraj wieczorem, wstałam nie bardziej chora niż byłam i od razu zabrałam się za przygotowanie śniadania, które ma mnie wzmocnić. Powstała więc Jaglanka z owocami, z masłem klarowanym, z miodem (bo ja mogę) i ze świeżym imbirem. Zabrakło mi rodzynek i żurawiny więc obyło się bez dodatków. Wam jednak polecam użycie suszonych owoców czy migdałów.
Z nadzieją, że nic większego się już u mnie nie rozwinie, pozostaję w domu (bo w łóżku mamy to rzadko poleżą) i nadal się leczę:)
Na blogu znajdziecie już Pasztet z Soczewicy i Kaszy Jaglanejoraz Pasztet z Dyni i Soczewicy.
Wiele osób nie może jeść marchwi, tym razem więc dodałam pieczarki. Uważam jednak, że marchew nadaje ciekawszy smak i ma wpływ na konsystencję pasztetu, ale wybór należy do Was. Ostrożnie z płatkami jaglanymi, za duża ich ilość sprawi, że pasztet będzie za suchy. Dla podkreślenia smaku dodałam pomidory suszone i doprawiłam przetartymi pomidorami.
Doprawiajcie pasztety według własnego smaku i możliwości, nie bójce się czarować !
Korzystając z moich zapasów ugotowałam zupę szpinakową z dynią.
Damska część naszej rodziny uwielbia zupy krem, męska niestety nie wszystkie, a już na pewno nie zielone. No cóż ja nie narzekam, mogę taką zupę zjeść również na kolację:)
Moje zapasy szpinaku i dyni już są na wykończeniu ale to i dobrze, bo zaraz nastanie sezon na świeżość.
Wszystkim, którzy jeszcze się wahają czy warto robić takie owocowo-warzywne zapasy potwierdzam, że warto a nawet trzeba!
Nic nie zastąpi sprawdzonej jakości warzyw, które na dodatek są zawsze pod ręką.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.